KIM JESTEŚ

Na pozór tak normalnie

Nie wie nikt

Jak groźna bije moc

Z twoich ust

Kto kilka niepokornych

Powie słów

Ten nie ma potem co

Wracać tu

Dalej swoją rolę graj

Dalej też w oczy kłam

Między jawą chorym snem

Podle żyj dzień za dniem

Na twym koncie milion zer

To jest twój w życiu cel

Nic tu nie ukryjesz nie

Kim naprawdę jesteś wiem

Na pozór tak normalnie

Nie ma nic

Co może sprawić ból

Złamać w pół

A gdy kurtyna wolno

Idzie w dół

Wtedy prawdziwy jest

Obraz twój

Powiedz kto zapłacze znów

Komu rzucisz parę stów

Coraz większy rośnie głód

Cały świat u twoich stóp

BUNT

Ten sam ciągle słyszę głos

Rób tak swój odmienisz los

Do stracenia nie masz nic

Od lat mam pod górę wiem

Co noc zły koszmarny sen

I bez przerwy w oczy

Wieje zimny wiatr

Sobą będę cały czas

Nie ulegnę nawet raz

Nie chcę słuchać twoich słów

Daj mi spokój twój daremny trud

Sobą będę cały czas

W lustrze widział swoją twarz

Nie chcę słuchać twoich słów

Żaden tutaj się nie stanie cud

Jak tlen potrzebny mi jest

Ten bunt jego trzymam się

On dodaje tylko sił

Twoje zdanie znam

Że coś z głową mam

Prawda inna jest

Nie potrafisz tak jak ja

CIEŃ

Ten sam obraz zjawia się

Znowu boli każdy nerw

Ten znajomy męski głos

Którym krzyczał głośno klął

Ten surowy zimny wzrok

I ta twarda ciężka dłoń

Znowu przed oczami są

Znowu chcesz się schować w kąt

Nadal niespokojny sen

I niepewność zjada mnie

Nawet kochać boję się

To przed odrzuceniem lęk

Bardzo chciałbym uciec stąd

Na bezpieczny jakiś ląd

Groźny niesie jednak prąd

Przesądzony jest mój los

Nie jesteś winny

I nie mów nigdy że to twój błąd

Po stronie innych

Jest wina i musisz wiedzieć to

Gdy się zbliża noc

Serce jak w ogniu most

Łamie się na pół

I tak chce

Żeby już

Gdy się zbliża noc

Serce jak w ogniu most

Łamie się na pół

Tak silny jest ten ból

MANTRA

Dzień każdy tak podobny

Stracony bo samotny

Nie myśli nikt by przyjść zapukać do mych drzwi

I patrzę w dal przez okno

Na świat którego dotknąć

Nie wolno mi lecz tylko o nim mogę śnić

I wzbiera gniew

Jak fala

Nie jedną milę

Przejdę mam siłę

Choć jest tyle skarg

Na cały świat

Nie jedną milę

Przejdę bo żyję

Choć od tylu lat omija fart

Do pleców twoich kartkę

Ktoś przypiął z głupim żartem

Kto zechce może śmiało pluć mi prosto w twarz

Choć struny moje zdarte

Powtarzam wciąż jak mantrę

Kto serce ma to w oczy temu wieje wiatr

I wzbiera gniew

Jak fala

A jednak chcę

Odwagę mam

Ja tylko chcę

Tak jeszcze raz

A jednak chcę odwagę mam

Wykrzyczeć jeszcze raz

A jednak chcę odwagę mam

Jeszcze raz

LOS

Świat znika cały gdzieś za mgłą

Nic już nie widzę tylko to

W mych ustach rośnie dziki smak

Gdzie tu iść nie wiem sam

Same straty

Cały ja

Muszę liczyć na złoty plan

Wybiegam myślą trochę w dal

Może los szansę da

Mocno swój zaciskam pas

Taki mi się trafił fach

No a gdy już forsę mam

Zaraz wpadam w inny stan

W górę siła ta niesie mnie

Po chwili jestem znów na dnie

Za bardzo swą poczułem moc,

I wszystko poszło w jedną noc

KONIEC GRY

Cały się odwrócił świat

Znowu jesteś całkiem sam

Niespokojne twoje sny

Z oczu płyną słone łzy

Nie ma wcale w tobie sił

Został tylko popiół pył

Bez walki się poddajesz

Chciałbyś uciec stąd

W tobie jest moc

W tobie jest gniew

Kto inny jak nie ty

Nie mów że to koniec gry

Gdy wiele strat

Gdy są zamknięte drzwi

Nie mów że to koniec gry

Miejsce tu dla ciebie mam

Teraz już nie jesteś sam

Co jest złego powiedz mi

Słucham cię jak ojca syn

Życie znów nabiera barw

Coraz mniej do niego skarg

Już ucieka stado hien

Mija noc nadchodzi dzień

Znowu tyle w tobie sił

Ogień a nie popiół pył

Co tylko chcesz dostajesz

Nie wiadomo skąd

SEN GRZESZNIKA

Twoja twarz

Powie mi

Co robiłeś przez ostatnie noce dni

Twoja twarz

Powie czy

Piłeś brałeś miałeś chore sny

Tak jak nic

Zdradzi mi

Gorycz stratę słone gorzkie łzy

Ona tak

Całkiem jak

Czarno-biały albo kolorowy film

Twoja twarz

I nie mów mi

Że ty umiesz pod nią schować cały syf

Całe zło i strach

Na niej już pozostawi trwały ślad

Twoja twarz

Powie czy

Ktoś cię kocha czy też cię nie kocha nikt

Twoja twarz,

Oczy brwi

Zdradzi ile masz zepsutej krwi

Kiedy los

Z ciebie drwi

Kiedy dusza wyda z siebie niemy krzyk

Twoja twarz

Jeszcze raz

Tak jak lustro samą prawdę powie ci

OBSESJA

Jeden przez oczami cel

Już nic nie liczy się

Jestem ponad ludzki ból

Nieobecny tu

Nieba jasny błękit,

Mam w zasięgu ręki

Pragnę ten osiągnąć stan

Jeden przed oczami cel

Daleko ciągle jest

Tyle złych i ciemnych dróg

Moje plany wielkie

Może być tak pięknie

Już ten obraz w głowie mam

Nie ma czasu dziś na sen

Nie uwolnisz się już nie

Tylko jedno liczy się

Krótka noc za krótki dzień

Wiem że nie zrozumiesz mnie

Tylko jedno liczy się

Jeden przed oczami cel

Co będzie kto to wie

Kiedy skończy się ten ból

Coraz większy głód

Dobry czas i miejsce

Mocno bije serce

Czekam na ten jeden znak

A ty teraz mną się zajmij

Wbrew wszystkiemu niebo daj mi

Cały trud za mną już

Spokój znów

A ty teraz mną się zajmij

Razem się w tym ogniu spalmy

Cały brud znika już

Stał się cud

Wielki cud

MECHANIZACJA 2.0

Mam ten cel by zabić wiarę

Ciało zdalnie sterowane

Gęstą siecią oplątane

Stałym prądem zasilane

Masowa

Mechanizacja

Spokój we mnie bywa rzadko

Tysiąc maszyn pełen jest tu hardcore

Każda jest moim bratem

Pójdę z nimi naprzeciw światu

Masowa

Mechanizacja trwa

Nikt nie wie dokąd gna

Mechanizacja trwa

Nadchodzi nowy świat

A gdy już upadniesz

Gdy się znajdziesz na dnie

To nadziei żadnej

Tylko huk i jęk

OSTATNI RAZ

Nie chcę wiedzieć dlaczego

Tak bardzo uciec chcesz

Zanim drzwi zamkniesz na zawsze

Zanim powiem to co już wiesz

Ten ostatni raz

Popatrz na mnie tak

Tak jakby cały świat

Wciąż był tylko nasz

Ten ostatni raz

Podejdź blisko tak

Tak jakby cały świat

Był tylko nasz

Nasze zdjęcia wyblakły

Wspomnienia rozmył czas

Obiecałaś na zawsze

Wszystko co mam

Wszystko co teraz mam

Nie zatrzymuj się

Nie odwracaj się

Za późno

Nie chce pustych słów

Nic nie zmieni już

Za późno